Nowa gwiazda Liverpoolu?


Z analizy dotychczasowych zabiegów taktycznych Kenny’ego Dalglisha wiemy już, że Szkot potrafi zaskoczyć przeciwnika stosując nietypowe ustawienie lub wybrać ciekawy sposób gry swojego zespołu. Jest jeszcze jedna kwestia, w której Dalglish jest bardzo odważny, a mianowicie selekcja zawodników. Już kilkakrotnie widzieliśmy w składzie „The Reds” juniorów. W poniedziałek w trakcie meczu z Manchesterem City objawił się kolejny talent – John Flanagan.

17 lutego na mecz do Pragi Liverpool pojechał w składzie z Conorem Coady, który wówczas nie miał jeszcze 18 lat. Chociaż junior nie wyszedł na boisko nawet na chwilę, to z pewnością cała wyprawa do Czech i fakt bycia dostrzeżonym przez Kenny’ego Dalglisha wpłynie bardzo pozytywnie na jego motywację do dalszych treningów. W rewanżu w podstawowym składzie zagrał jego 2 lata starszy kolega Mark Wilson, który „posadził” na ławce Jamiego Carraghera.

Na poniedziałkowy mecz przeciwko Manchesterowi City Dalglish znów zorganizował pewną niespodziankę. W podstawowym składzie zagrał John Flanagan urodzony 21 stycznia 1993 roku. Na ławce z kolei znaleźli się Shelvey (ur. 1992), Robinson (1993) oraz wspomniany już Wilson. Ustawienie młodego zawodnika na prawej obronie było szokiem dla dziennikarzy, kibiców, a tym bardziej dla przeciwnika. Dalglish mógł postawić przecież na Kyrgiakosa, ale Grek nie zmieścił się nawet w składzie, a po prawej stronie hasał Flanagan.

Dlaczego piszemy o tym na blogu taktycznym? Bo była to niespodzianka taktyczna. Każdy trener, niezależnie od klasy przeciwnika, stara się swojego rywala rozpracować, tak by wiedzieć, czego ma się spodziewać. Szkoleniowiec Manchesteru City nie wiedział, bo nie miał okazji nigdy wcześniej widzieć Flanagana. Z pewnością jego sztab przedstawiał wszystkie mocne i słabe strony obrońców Liverpoolu swoim piłkarzom, ale można być pewnym, że o Flanaganie nie wspomniał.

Dalglish zdecydował się na system 4-4-2 i ustawił młodego zawodnika na prawej obronie. W dodatku jego debiut w Premiership przypadł na mecz z zespołem gwiazd Manchesteru City. Wspierany przez publiczność Flanagan nie pękał, tylko grał tak, jakby to jego kupiono za olbrzymią gotówkę.

Cała ekipa z Anfield Road miała 588 podań, z czego 453 było celnych. Daje to 77% skuteczności, czyli jak widać dość wysoka wartość. Flanagan był lepszy – celnie podawał w 78% przypadków. Prawy obrońca Liverpoolu zaliczył 66 podań [3 najaktywniejszy w zespole po Kuyt’cie (72) oraz Spearingu (67)], z czego 78% to podania celne. Flanagan zaliczył tylko 14 strat.

Z przedstawionego obok wykresu podań Flanagana możemy odczytać kilka informacji. W aspekcie defensywy zaobserwujemy, że nie miał żadnych problemów. Większość z jego krótkich podań dochodziła celu, a on sam nie prokurował groźnej sytuacji. Flanagan grał dość bezpiecznie – w całym meczu tylko dwukrotnie wdał się w pojedynek jeden na jeden i oba wygrał. Jeśli drużyna nie traci w meczu gola, to obrońców należy ocenić pozytywnie.

Jednak wykres pokazuje jeszcze, że większość jego podań kierowana była do przodu (ktoś powie, no tak obrońca za sobą ma tylko bramkarza, to komu ma podawać?). Zwróćmy jednak uwagę na długie piłki i dośrodkowania w pole karne, które są wymiernikiem gry ofensywnej dla bocznego obrońcy. Bodaj tylko podanie z 11 minut do Fabio Aurelio było udane. Pozostałe długie podania kończyły się stratą. Co więcej była tylko jedna prawdziwa próba dośrodkowania w pole karne. Zabrakło w jego wykonaniu podłączania się do akcji ofensywnych, ale to zaangażowanie nadrabiał bardzo

ofensywnie usposobiony i grający na jednej stronie z Flanaganem Dirk Kuyt. Młody Anglik miał ubezpieczać Holendra i dawać mu swobodę gry do przodu.

Co ciekawe obok przytaczamy sposób budowania gry przez Liverpool, z którego jasno wynika, że Pepe Reina preferował inicjowanie akcji od Flanagana niż Fabio Aurelio (więcej podań na prawą stronę).

Nie wiemy do końca, jakie były założenia taktyczne Dalglisha – być może Flanagan wcale nie miał zapuszczać się pod pole karne przeciwnika. Taktyka w ataku Liverpoolu nie była oparta o głównie o dośrodkowania (raczej o grę krótkimi podaniami przez środek), więc może skrzywdziliśmy Flanagana twierdząc, że zabrakło podłączania się do akcji ofensywnych.

Reasumując 18-latek wypadł bardzo dobrze. Nie popełnił błędów, które naraziłyby drużynę na utratę gola. Ba, 14 straconych piłek na 66 to statystyka, która budzi szacunek. Zdecydowanie ma chłodną głowę i zadatki na zostanie kolejną z gwiazd Liverpoolu. Przypuszczalnie Kenny Dalglish posadzi go teraz na kilka meczów na ławce, by młodzian nie poczuł się zbyt ważny, ale wie, że będzie mógł na niego liczyć, gdy przyjdzie czas.


Reklama