Man Utd – Fulham 2-0: skrzydła skuteczniejsze

Bez Wayne’a Rooney’a i bez Aleksa Fergusona na ławce rezerwowych Manchester United też spokojnie gromadzi punkty. Triumf nad Fulham 2-0 był możliwy dzięki dobrej dyspozycji Naniego, któremu zadanie ułatwiła taktyka obrana przez Marka Hughesa.


Awizowane przez walijskiego szkoleniowca Fulham ustawienie 4-4-2 było tylko zasłoną dymną, bowiem napastnikiem był jedynie Bobby Zamora, a w drugiej linii zagrało 5 zawodników. Co więcej cała piątka operowała raczej w centralnej części boiska. Taktyką Hughesa było zagęszczenie środka pola, co pokażemy na przykładzie gry Gaela Kakuty.

Ciekawym rozwiązaniem były zadania taktyczne Moussy Dembele oraz Clinta Dempsey’a. Ich ustawienie w tym meczu było dość płynne, bowiem obaj na zmianę wspomagali Zamorę w linii ataku i wracali, wklejając się do środka pola. Jednak boki boiska pozostawiono bocznym obrońcom.

Możemy zatem uznać, że przy grze piątką w środku pola w celu wyżej wspomnianego zagęszczenia tej części i osiągnięcia przewagi Hughes ustawił swój zespół w systemie 4-1-4-1, gdzie Etuhu miał więcej zadań ofensywnych niż pozostała czwórka. Nigeryjczyk był wspomagany przez Danny’ego Murphy’ego.

Zagęszczenie środka pola odbyło się kosztem zlekceważenia skrzydeł. Hughes starał się brak skrzydłowych zrekompensować większym zaangażowaniem ofensywnym bocznych obrońców. Poniżej zestawiamy podania dwóch zawodników Fulham. Z lewej to nominalny prawy pomocnik Gael Kakuta, a z prawej bocznego obrońcy Chrisa Bairda.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Baird jest skrzydłowym, a wypożyczony z Chelsea Kakuta środkowym pomocnikiem. Kakuta schodził do środka, pozostawiając miejsce Bairdowi, by miała miejsce wymiana pionowa. Ogólna ocena tego zabiegu nie może być pozytywna, z uwagi na wynik meczu, ale także na grę Naniego. Jednak widać było, że obdarzony dobrą techniką Kakuta nieźle spisywał się w ofensywie. Wychodził na pozycje, pokazywał się do gry i nie zanotował wielu strat (16 na 67 podań).

Wspomnieliśmy powyżej, że z uwagi na grę Naniego zabieg taktyczny Hughesa nie zdał do końca egzaminu. W defensywie Kakuta faktycznie zajmował miejsce na prawej stronie. Mając wiedzę, że lewoskorzydłowym United jest Nani, większość trenerów stara się zablokować tą stronę boiska, by Portugalczyk nie miał miejsca aby spokojnie hasać z piłką po boisku. Tymczasem przesunięcie zawodnika do środka pola dało Naniemu więcej swobody. O ile na własnej połowie Kakuta przeszkadzał skrzydłowemu MU, o tyle ten miał sporo wolnego miejsca w początkowej fazie akcji. Nani nie miał żadnej straty na własnej połowie, co udowadnia też, że Fulham zastosowało niski pressing. Wystarczy spojrzeć na zestawienie podań Naniego (z prawej) z wygranymi pojedynkami Kakuty (z lewej). Na wykresie widać, że dopiero w okolicach 40-45 metra od własnej bramki Kakuta zbliżał się do linii bocznej, by przeszkadzać Naniemu.

Portugalczyk był kluczową postacią w tym spotkaniu, bo to on wykreował sytuacje bramkowe i miał w nich bezpośredni udział. Ten fakt sprawia, że taktykę obraną przez Hughesa w meczu z „Czerwonymi Diabłami” możemy oceniać negatywnie, skoro United wykorzystali słabe jej punkty. Ciekawe tylko na ile wynikało to ze świadomej wiedzy piłkarzy czy też planu taktycznego, a na ile była to sytuacja wykorzystująca zawodnika będącego w najlepszej dyspozycji. Stawiamy jednak na to pierwsze, gdyż siedzący na trybunach Sir Alex Ferguson zalecił swoim piłkarzom atakowanie bocznymi sektorami boiska, przez co gospodarze wykorzystywali brak skrzydłowych i ofensywne zaangażowanie skrajnych obrońców Fulham. Boczni obrońcy United i skrzydłowi mieli więcej kontaktów z piłką niż środkowi pomocnicy. Nasyceni piłkarze United po drugim goli wyluzowali i nie naciskali tak mocno. Bohater Nani zanotował dwie asysty.

Zagęszczenie środka pola, to zabieg taktyczny wpływający także na zawiązywanie ataków. W I połowie aż 81% akcji gości miało miejsce środkiem boiska. W drugiej połowie Fulham nieco więcej próbowało bokami (głównie za sprawą bocznych obrońców), lecz po 90 minutach ta statystyka zatrzymała się na 70%.

The Cottagers oddali na bramkę Tomasza Kuszczaka 9 strzałów (2 celne). Jeśli rzucimy okiem na ich wykres, zobaczymy, że większość z nich to strzały zza pola karnego oddane na wprost bramki. W ataku Fulham brakowało dobrych wrzutek z bocznych sektorów boiska. Salcido miał 4 okazje, by z wysokości linii pola karnego posłać dobrą piłkę w pole karne i za każdym razem zawiódł. Z kolei prawy obrońca Baird próbował 2 razy, w czym tylko raz celnie. Jedną nieudaną próbę dośrodkowania podjął Kakuta, a dwukrotnie z takim samym skutkiem próbował Murphy.

Reasumując Fulham pokazało na Old Trafford zbyt mało argumentów na wywiezienie chociażby punktu. Zagęszczenie środka pola, w meczu, w którym United zdecydowali się na grę z typowymi skrzydłowymi nie było dobrym rozwiązaniem Hughesa. Co ciekawe mimo nie najlepszego doboru taktyki, Fulham miało większy procent celnych podań niż Manchester (82 % -79.%). Można to jednak wytłumaczyć charakterystyką gry, bowiem United częściej wymieniali podania na połowie przeciwnika, co sprawia, że ryzyko straty jest większe.

Mecz można taktycznie przedstawić w najkrótszej postaci: atak środkiem vs atak skrzydłami 0-2. Nani to bardzo dobry zawodnik, który potrafi zrobić różnicę w meczach, w których United nie idzie. W sobotę Fulham zrobiło mu miłą niespodziankę odpuszczając rejon boiska, w którym Portugalczyk operował. Pozwolono mu często rozpędzać się na lewej stronie (oba gole po jego akcjach) i nie stosowano na nim podwojenia w obronie.

Reklama