FC Barcelona – Real Madryt 0-1 (0-0)

Po przystawce jaką był sobotni ligowy mecz między tymi drużynami, przyszedł czas na pierwsze danie.


W wypadku ’czwórmeczu', jakiego jesteśmy obecnie świadkami, każdy kolejny mecz piszę historię, ale nie jest on rozgrywany w oderwaniu od całości. I tak jak kibice czekają na kolejne wyniki i podliczają, czy któraś z drużyn osiągnęła już przewagę, tak trenerzy głowią się, czym teraz przechytrzyć rywala, a co jeszcze zostawić na następne spotkanie. I na pewno wartościowym byłby artykuł podsumowujący 'Quatro Clássicos' pod względem ewolucji taktyki na przestrzeni tych 18 dni.

W sobotę, tym czego pragnął Jose Mourinho, to sprawdzić jak wystawienie Pepe w środku pola storpeduję potencjał ofensywny Barcelony. Chodziło raczej o grę 'reakcyjną' – nastawioną jedynie na zminimalizowanie zagrożenia ze strony rywala. Tak jak w spotkaniach ligowych przeciw Barcelonie, ustawiają się słabsze zespoły.
To co oglądaliśmy w środę, to jednak coś zupełnie innego. Obok zatrzymania Barcy, Portugalczyk chciał także ją 'nadgryźć'.

Sobotnie Clássico oznaczało przede wszystkim, że w składzie na finał Copa del Rey zabraknie Raula Albiola, natomiast na pewno zobaczymy Pepe. Ponadto miejsce dla Özila musiał zrobić Benzema. Barça w swym składzie zmieniła jedynie Puyola, który nie jest jeszcze w pełni sił po długiej kontuzji oraz Victora Valdesa. Pierwszego zastąpił Mascherano, drugiego Pinto, broniący we wszystkich spotkaniach Pucharu Hiszpanii.

Sposobem Mourinho na pokonanie Barcelony miało być wyłączenie z gry jej rozgrywających, Xaviego i Iniesty i dlatego niespodziewane odwrócenie trójkąta defensywnych pomocników, tak, aby Pepe mógł atakować rywali, od razu gdy ci dostawali piłkę nawet jeszcze na własnej połowie boiska.
Nominalny obrońca, Pepe, miał bardzo ciekawą rolę. W analizie sobotniego spotkania, Andrzej charakteryzując jego grę napisał: „W wielu momentach wyglądało, jakby był on zwolniony z działań taktycznych, zaś jemu samemu pozostawiono decydowanie, gdzie konkretnie ma się ustawić. Stąd też bywały sytuacje, że operował tuż przed obronnym kwartetem, a zdarzały się i momenty, że Xavi czy Iniesta, otrzymujący piłkę w środkowym kole, mieli byłego gracza Porto na plecach. Co ciekawe – rzadko zawodnik Realu schodził na boki – tam podwajaniem zajmowali się głównie Khedira i Alonso.”

Jest to bardzo trafna ocena. Próbując samemu jakoś znaleźć wspólne elementy w grze byłego gracza Porto, ciężko było coś takiego znaleźć. Momentami czekał on, aż rywale podejdą z piłką na 30 metr,a momentami atakował już w polu karnym.


Przy sposobie gry Barcy, gdzie tzw odwróceni skrzydłowi, zbiegają ze skrzydeł do środka pola, ważną rolę pełnią obiegający boczni obrońcy. W Barcelonie jest to przede
wszystkim Dani Alves. Wyłączeniem go z gry miał zająć się tak jak w meczach z Szachtarem i sobotnim Clássico, wracający lewy pomocnik i w środę był to przeważnie Di Maria. Ponadto wytrącić go z rytmu miał czekający w wolnej przestrzeni Ronaldo. Dani Alves zdając sobie sprawę, że nie może wybiegać zbyt daleko zostawiając Portugalczyka samego na skrzydle, ograniczał liczbę swych wypadów.

Grę defensywną Realu charakteryzowała też ogromna agresywność, obiawiająca się zarówno szybkimi 'doskokami' do rywali, podwajaniem, czasami nawet potrajaniem, oraz ostrymi wejściami i próbami zdekoncentrowania rywala. Przewodził w tym szczególnie Alvaro Arbeloa, albo szturchając, albo depcząc rywala już po faulu. Bramka, zresztą, padła po agresywnym ataku na rywala na jego połowie, po przegranej główce po dalekim wykopie Casillasa.
Jose Mourinho przygotował przedpole do takiej gry na przedmeczowych konferencjach, gdzie komentarzami w stylu Przed każdym pojedynkiem z Barceloną, musimy rozważać warianty gry w osłabieniu. Choć raz chciałbym zagrać z nimi przez cały mecz jedenastu na jedenastu

W ofensywie Królewscy, szukali przede wszystkim dogrania piłki na skrzydło, gdzie czekał odpowiednio albo Ronaldo albo Oezil. Aby jak najlepiej wykorzystać potencjał drużyny i stworzyć jak największą presję na Barcelonie, w ofensywie Królewscy przechodzili do systemu 4-2-4, z szeroko ostawionymi Oezilem i Di Marią, oraz centralnie wbiegającymi C. Ronaldo i Pepe (!). Trochę z tyłu ofensywny kwartet asekurowali Xabi Alonso i Khedira. Tak też Real stworzył najlepsza akcję w pierwszej połowię, gdy po dośrodkowaniu ze skrzydła Oezila, pojedynek główkowy z Alvesem wygrał Pepe. Taktyka Realu w pierwszej połowie doprowadziła do ich całkowitej dominacji. Tradycyjna, miażdżąca przewaga Blau-Grany pod względem czasu posiadania piłki, nijak nie przekładała się na okazję bramkowe. Katalończycy nie stworzyli bodaj żadnej groźnej okazji pod bramką Casillasa, natomiast Pinto nie mógł być spokojny po pierwszych 45 minutach.

W drugiej połowie widzieliśmy ogromną zmianę pod względem obrazu gry. Real cofnął się głębiej (Michael Cox wysunął tezę, że był to celowy ruch Mourinho) tym samym zachęcając Barceloną do śmielszych ataków, i stwarzając sobie przestrzeń za plecami obrońców Barcelony, w którą wbiegać mógł piekielnie szybki C. Ronaldo. Tak stworzona została okazja Ronaldo w pierwszej połowie dogrywki. Taka taktyka była ryzykowna i niewiele brakowało, a Barcelona wykorzystała by to i zdobyła bramkę (np. bramka Pedro po minimalnym spalonym). Poprawa gry Barcelony to także efekt roszady, jaką Guardiola zastosował w przerwie. Pedro przeszedł na lewe skrzydło, Villa z lewej na środek, a Messi ze środka na skrzydło i tym samym z tercetu atakujących, patrząc od lewej, Villa-Messi-Pedro, Barca powróciła do najczęściej stosowanego Pedro-Villa-Messi. Jak wiemy, Messi jest najskuteczniejszy gdy zbiega z lewej strony do środka i może albo uderzyć lewą nogą albo zagrać prostopadłą piłkę do wbiegających.

Real zdominował spotkanie i pozwolił Barcelonie na większe pole manewru w ofensywie jedynie przez fragment drugiej połowy. Zawiódł Villa. Kompletnie niewidoczni byli Xavi i Iniesta. Manewr z pressującym wysoko Pepe był majstersztykiem Mourinho.
Pozostaje nam teraz tylko pytanie czy Mourinho ma coś więcej w zanadrzu? Czy to finał Pucharu Króla był jego głównym celem? Nawet taka taktyka nie byłaby aż tak skuteczna, gdyby spotkanie było rozgrywane na większym boisku na Camp Nou, gdzie Barca miałaby więcej miejsca na prostopadłe piłki do Villi i Pedro. Jednak możemy być pewni, że the Special One ponowi grę Pepe, jako środkowym pomocnikiem.

Reklama