Stoke – WBA 1-1: Najbardziej zakręcony manager sezonu

West Bromwich Albion w poniedziałkowy wieczór rzutem na taśmę uratowało punkt w starciu na Britannia Stadium ze Stoke. Dla nowego szkoleniowca West Bromu Roy’a Hodgsona był to trzeci remis w trzecim meczu na ławce „The Baggies”.


Zwolnienie Roberto Di Matteo z funkcji trenera West Bromu przyszło w nieoczekiwanym momencie. Pomiędzy 11 grudnia a 4 stycznia jego zespół poniósł 5 kolejnych porażek i wydawało się, że jeśli Włoch ma zostać zwolniony to wtedy. Mógł też zostać odprawiony po przegranej z Blackburn 0-2. Wtedy byłoby to jeszcze wytłumaczalne. Jednak władze klubu zwolniły go po wyjazdowej porażce z Manchesterem City, która przecież takiemu zespołowi jak WBA mogła się zdarzyć.

Może Di Matteo nie notował nadzwyczajnych rezultatów, ale było widać, że miał pomysł na drużynę z „The Hawthorns”. Tymczasem wyniki mówiły co innego i to bardziej trafiało do wpływowych ludzi w ekipie z Birmingham. Dlatego Włocha na ławce trenerskiej zastąpił Roy Hodgson, który przecież niedawno „położył” Liverpool.

Ustabilizowany praktycznie system gry 4-2-3-1 (po lewej) pod wodzą Di Matteo został przez Hodgsona zignorowany. W debiucie przeciwko West Hamowi „The Baggies” wyszli z dwójką napastników z przodu. Chociaż z nieoficjalnych komunikatów wiadomo, że skład na to spotkanie wybrał asystent Di Matteo Michael Appleton, ale za aprobatą nowego szkoleniowca.

Hodgson szybko zreflektował się, że WBA nie może grać w 4-4-2, gdyż druga linia jest zbyt słaba na taki system. Przy utrzymaniu dwóch atakujących, wystawienie w środku pomocnika defensywnego i ofensywnego zachwiałoby równowagę sił w zespole. Z drugiej strony postawienie na dwóch defensywnych pomocników w centralnej części boiska sprawiłoby, że napastników piłkami karmiliby wyłącznie skrzydłowi. Pozostałym zawodnikom pozostałyby jedynie długie piłki.

W kolejnym meczu z Wolverhamptonem Hodgson też spróbował desygnować do gry dwójkę napastników, lecz tym razem w układzie 4-4-1-1 – Fortune i Odemwingie grali w układzie pionowym. Ten manewr przyniósł podobny efekt jak w spotkaniu z West Hamem, czyli remis.

I tak w konfrontacji ze Stoke w poniedziałkowy wieczór Roy Hodgson powrócił do 4-2-3-1 (przedstawionego poniżej po prawej), który nie funkcjonował za Di Matteo. Co więcej jak porównamy jego wybór i pomysł na grę i konstruowanie ataków z ustawieniem i taktyką preferowaną przez Di Matteo, dojdziemy do wniosku, że w West Bromie nie zmieniło się nic poza…trenerem.

Stoke zdobyło gola po stałym fragmencie gry, jak to ta drużyna ma w zwyczaju. Blisko 60% goli strzelonych przez ekipę Tony’ego Pulisa padło właśnie w ten sposób, co znaczy, że walijski szkoleniowiec wie ile ważą sfg. I mimo, że to WBA stworzyło więcej okazji, to jednak lepsze sytuacje mieli gospodarze. Przyjezdni wyrównali w samej końcówce po kontrowersyjnym trafieniu Carlosa Veli (spalony?). Spotkanie do hitów sezonu nie należało, ale dawało jasną informację, że z potencjału, jaki ma West Bromwich, ani Di Matteo ani tym bardziej Hodgson nie mogą wycisnąć więcej.

„Pracuję z drużyną tylko 2 tygodnie i potrzebuje więcej czasu by ich wszystkich dobrze poznać. Mamy 4 środkowych obrońców Gabriel Tamas, Meite, Pablo Ibanez i Jonas Olsson. Na chwilę obecną nie wiem, jaka para byłaby najlepsza” – stwierdził 64-letni szkoleniowiec.

Hodgson to doświadczony trener, który w swoim szkoleniowym cv ma wpisane kluby angielskie, europejskie tuzy (Inter Mediolan), a także kilka reprezentacji narodowych. Jednak największe sukcesy odnosił tak dawno temu, że trzeba by sprawdzić, czy przypadkiem Gall Anonim o tym nie wspominał. To typowy rzemieślnik, który nie ma ani polotu, ani finezji, nie mówiąc już o zmyśle taktycznym, który tkwi wciąż w połowie lat 90-tych.

Nikt chyba nie będzie zdziwiony jak 22 maja WBA zakończy sezon pod kreską i powróci do Championship. A Hodgson? Jeśli zostanie z drużyną, to w końcu znajdzie się na poziomie adekwatnym do swoich obecnych zdolności trenerskich. To najbardziej zakręcony trener w obecnym sezonie, który swoimi pomysłami ograniczył potencjał Liverpoolu, a póki co w West Bromie jak sam przyznaje „nie wie o co chodzi”.

Reklama