Valencia CF: solidność z nutką romantyzmu

Trzecia w tej chwili siła hiszpańskiej ligi to zespół z bardzo charyzmatycznym i momentami nieobliczalnym trenerem oraz z piłkarzami nie noszącymi żadnych cech charakterystycznych dla gwiazdorów. Wypisz, wymaluj Porto w roku 2004. Nikt nie ma też wątpliwości, że to zespół mocny i być może nawet na miarę ćwierćfinałów LM. Pozostaje pytanie, czy któryś z tych piłkarzy w najbliższym czasie stanie się gwiazdą formatu Davida Villi, a Unai Emery swoją jedną decyzją zdoła odmienić losy swojego zespołu w najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywkach.


Przede wszystkim, Emery nie jest trenerem, który się przywiązuje do konkretnego ustawienia taktycznego. Zaprezentowane na grafice jest tylko jedną z propozycji, choć dość prawdopodobną. Ma on do dyspozycji piłkarzy o różnych charakterystykach i potrafi z nich złożyć różnorodne jedenastki, zawsze usiłując wydobyć z nich to, co najlepsze. W pierwszym meczu 1/16 nie będzie mógł skorzystać z Vicente, Albeldy, Cesara i Moyi, ale nie powinno mu to przeszkodzić w wybraniu odpowiedniego nastawienia. Solidna linia defensywna złożona zawsze z czwórki graczy ma za zadanie zagęścić pole gry na połowie Valencii. Stosowany w większości meczów pressing oraz wspomaganie obrony przez najczęściej dwóch defensywnych pomocników to prosta, ale dość skuteczna metoda przeciwko rywalom, zwłaszcza gdy próbują grać środkiem. Wzmocniony niedawno potężnym Stankeviciusem środek obrony prezentuje się dość dobrze pomimo utraty doświadczonego Marcheny na rzecz Villarreal. Duża zasługa w tym Davida Navarro, który zrobił kolejny kroczek do przodu w swoim rozwoju. Po prawej strony coraz częściej nie mogącego już wymyślić prochu Miguela zastępuje Bruno, nieco pewniejszy w defensywie. Po lewej stronie panuje wysoki Mathieu, którego niemal zawsze można ujrzeć pod bramką przeciwnika, gdy atak sunie lewą flanką. Jednak jego wzrost jest nieoceniony we własnym polu karnym.

Przed obrońcami najczęściej grają doświadczony Albelda, którego jednak w najbliższym meczu zastąpi Mehmet Topal oraz Tino Costa. Emery trzyma się raczej w tej linii konceptu z dwoma defensywnie nastawionymi pomocnikami, z których jeden angażuje się jednak w ataki. Tino Costa posiada doskonałe uderzenie z dystansu, oprócz tego umie rzucić dokładną piłkę na skrzydło. Banega bardziej przypomina Pirlo, często próbuje dokładnych podań, ale też spowalnia czasem grę czekając na ruch kolegów. Albelda i Topal raczej nie angażują się w ofensywę. Albelda to raczej defensywny pomocnik w starym stylu, grający głównie na przechwyty, operujący krótkimi podaniami, ale umiejący też uruchomić kontratak. Topal gra raczej agresywnie, blisko przy rywalu, nie próbuje rozgrywać, ale zwykle wspomaga kolegów podczas stałych fragmentów gry.

Za romantyczną stronę Valencii odpowiada jej obecny kapitan Joaquin, skrzydłowy w starym stylu, który ustawiony po prawej stronie gra głównie przy linii i centruje w pole karne. Czasem bywa ustawiony też po lewej, zamieniając się wtedy w rozgrywającego częściej schodzącego do środka. Widać jednak gołym okiem, że nie jest to piłkarz najwyższej klasy. Taką mogą natomiast jeszcze osiągnąć Pablo Hernandez i Juan Mata, zajmujący dwa pozostałe miejsca w ofensywnym tercecie. Mata najczęściej występuje jako cofnięty napastnik, choć może też zagrać na lewem skrzydle. Zmysł do gry kombinacyjnej, szybkość i umiejętność wykorzystania sytuacji bramkowej to jego główne zalety. Pablo nieco więcej biega, poza tym częściej próbuje ostatniego podania. Gdy na jego pozycji gra Vicente, Valencia zyskuje w kontrataku, ale traci w ataku pozycyjnym. Jordi Alba to piłkarz dopiero pukający do pierwszego składu, ale z niezłym talentem do dryblingu.

W ataku najczęściej gra osamotniony Aduriz, choć czasami Emery decyduje się na dwóch napastników – wtedy ustawienie zamienia się w 4-4-2, ataki rozgrywane są głównie skrzydłami, ale obydwaj napastnicy mają więcej zadań. Aduriz to lis pola karnego, oprócz tego umie się doskonale zastawić i odegrać do kolegów. Soldado zdecydowanie lepiej gra przodem do bramki, ale jako jedyny napastnik spisuje się przyzwoicie. Poza tym, ma niesamowitą zdolność trafiania do bramki – to chyba jedyny element, w którym jest wybitny. Może jego talent nie wystarczył na Real Madryt, ale w Valencii się sprawdza.

Zespół Unaia Emery’ego ma spore szanse na ćwierćfinał, o ile nie nie będzie szwankować ich skuteczność. Do tego można się zastanawiać, jak poradzi sobie trzeci bramkarz Guaita, który w ostatnich pięciu meczach ligowych puścił pięć goli. Jeśli tylko Pablo z Matą i Joaquinem pokażą to, co mają najlepszego, najprawdopodobniej to rywale częściej będą musieli wyciągać piłkę z siatki.

Reklama