Premier League do tablicy I.

Michael Cox to postać wszystkim Czytelnikom doskonale znana, a jego strona Zonal Marking w 2010 roku zrobiła lepszą karierę niż 99% piłkarzy. Wytężona praca taktyczna autora zaowocowała transferem na stronę Guardiana, gdzie korzystając ze wspaniałych Chalboardów pokazuje niuanse taktyczne po każdej kolejce Premier League. Od dzisiaj Taktycznie bezczelnie jego pomysł ściąga, choć oczywiście wyszukujemy własne ciekawostki na podstawie własnych spostrzeżeń.


Niewielu może lubić i cenić Tiote za to co w meczu z Arsenalem wyczyniał. Ostre wejścia, kilka razy złapany poza swoją pozycją, wyprzedzony przez rywala, zwłaszcza w pierwszej połowie. Jednak to właśnie gra tego zawodnika najlepiej obrazuje zmianę po czerwonej kartce Diaby’ego – zmianę zwłaszcza nastawienia całego zespołu Newcastle, oraz ile miejsca zrobiło się zwłaszcza na połowie rywali w pozostałej części meczu. Górna tabelka pokazuje okres spotkania od 50. do 90. minuty (uwierzcie na słowo, mimo błędu w grafice), gdy dolna pierwsze pięćdziesiąt minut meczu na St James’ Park. Nie ma większej różnicy ‘ilosciowej’ w zagraniach pomocnika Newcastle, ale nie sposób nie zauważyć odważniejszej gry Tiote, który swoją grą dosłownie wpychał zespół w bramkę Szczęsnego. Przyniosło to skutek, prawda?

Co zadecydowało o zwycięstwie Birmingham City w klasycznym spotkaniu ‘o sześć punktów’ z West Hamem? Wielu będzie twierdzić, że szczęście gości, część powie także, że zadecydował moment nieuwagi w polu karnym przy stałym fragmencie gry, a inni wskażą na nieskuteczność snajperów West Hamu. Ja jednak wskażę na wymuszoną zmianę Matthew Upsona, środkowego obrońcy gospodarzy, który musiał opuścić boisko w przerwie. W pierwszej połowie to głównie on walczył w powietrzu z mierzącym prawie dwa metry Nikolą Zigiciem i, co pokazuje grafika, głównie wygrywał, zwłaszcza te pojedynki z Serbem. Co ciekawe, w drugiej połowie napastnik Birmingham tylko cztery razy walczył w powietrzu o piłkę (w porównaniu do dziesięciu pojedynków z pierwszej części meczu), ale najważniejszą ‘główkę’ wygrał – gdy było takie zamieszanie w polu karnym, że nagle najwyższy zawodnik na boisku był nieobstawiony. Normalnie, pewnie kryłby go Upson…

Marouane Fellaini nie odznacza się na boisku tylko i wyłącznie fryzurą, ale także umiejętną walką o piłkę. W pierwszym sezonie Premier League miał z tym ogromne problemy, łapał sporo fauli, ale obserwując tego zawodnika w kilku ostatnich spotkaniach, odnoszę wrażenie, że ten element gry wreszcie do wysokich standardów ligi angielskiej dostosował. W meczu z Blackpool był drugim najlepszym zawodnikiem gospodarzy, a jego przydatność do drużyny pokazuje ilość wygranych pojedynków w całym meczu – 10 wygranych i 1 przegrany. Rywalizacja obu drużyn, skądinąd ekscytująca, rozstrzygnęła się w srodkowej strefie, gdzie oba zespoły miały po trzech zawodników. Fellaini wygrywał te ważne piłki w powietrzu i na murawie co tylko pokazuje jaki jest uniwersalny w odbiorze.

Reklama