Inter Mediolan: nowy początek

Po trenerze, który chciał kontrolować każdy metr boiska nadszedł trener, który chciał kontrolować każdy jego centymetr. Rafa Benitez nie zdołał obronić się wynikami, zaś zastępujący go Leonardo zaskakująco szybko zmienił filozofię gry Interu o 180 stopni. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów piłkarze Interu nie grają głównie na zero z tyłu, nastawiają się za to na bardziej ofensywną grę. Efekt? 3 gole z Palermo, 5 z Romą i powrót wiary w to, że ten sezon nie jest jeszcze zupełnie stracony.


Festiwale strzeleckie ofensywy Interu są jednak okupione osłabieniem włoskiej defensywy. Najbardziej zwykle cofnięty pomocnik – Motta – bardzo dobrze radzi sobie w kreowaniu gry, nie jest już jednak tak pewny w destrukcji. Aby zabezpieczać środek Leonardo wystawia wyżej zawodników bardziej obeznanych z zawężaniem pola – Cambiasso i Zanettiego. Niesie to za sobą jednak to ryzyko, że ofensywa na skrzydłach jest uzależniona od bocznych obrońców. Pomocnicy w preferowanym przez Leonardo 4-3-1-2 nie mają predyspozycji do szerokiej gry.

Mając jednak w składzie Chivu i Maicona, o takie ryzyko można się pokusić. Obaj są cenionymi fachowcami na swoich pozycjach i ofensywną grą potrafią zrobić dużo zamieszania. Tym łatwiej o to, gdy nie muszą zbytnio liczyć się z konsekwencjami, trójka pomocników stara się nawet przy rozegraniu trzymać dość głęboko. Pozwala to pozostałym zawodnikom w ofensywie na nieskrępowane wręcz szaleństwo twórcze.

A tu Inter ma się czym pochwalić – powstrzymanie Eto’o i Sneijdera do najprostszych rzeczy nie należy. Holender potrafi sam z niczego stworzyć sobie sytuacje, Kameruńczyk liczy zaś na swoją zdolność znalezienia sobie pozycji. Obu cechuje dobra technika użytkowa i szybkość, co pozwala na wykorzystywanie zarówno prostopadłych zagrań z drugiej linii, jak i oczekiwanie na piłki kierowane od bocznych obrońców.

Absencje i kontuzje prawdopodobnie zmuszą szkoleniowca Interu to czasowej rezygnacji z preferowanego przez niego systemu. W takich sytuacjach Leonardo najpewniej zdecyduje się na 4-5-1 lub 4-3-3 z lekką asymetrią wynikającą z pozwolenia Sneijderowi na większą swobodę w grze. Efektem tego, zajmując nominalnie jedną z flanek, schodziłby on prawdopodobnie głębiej do środka i grał tuż za środkowymi.

Inter to obecnie mieszanka zachowawczości z tyłu i nutki szaleństwa z przodu. Leonadro z całą pewnością trochę czasu zajmie zanim nada tej miksturze odpowiedniego szlifu, ale piłkarze którymi dysponuje, powinni lepiej odnaleźć się w takiej grze, niż w zdyscyplinowanym (wręcz do przesady) futbolu Beniteza.

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

Reklama