AC Milan: anatomia osy

Pierwszym skojarzeniem taktycznym z Milanem chyba jeszcze długo będzie choinka. Bożonarodzeniowe drzewko nie ma już jednak nic wspólnego z ustawieniem lidera włoskiej ekstraklasy. Od czasów kiedy piłkarze z Mediolanu ostatni raz użyli tego schematu minęły blisko dwa lata. Jednak, choć sam układ formacji się zmienił, ogólny pomysł na grę pozostał ten sam.


Kluczem do gry Milanu stało się modne ostatnio określenie trequartista. Zawodnik na tej pozycji pełni funkcje łącznikowe między pomocą a atakiem. Modelowym przykładem ustawienia, w którym funkcjonuje tego typu gracz jest 4-3-1-2. Właśnie ten schemat za swój podstawowy obrał Massimiliano Allegri.

W nominalnym kształcie to ustawienie wymaga jednak dużej aktywności bocznych obrońców. W Milanie jest ona stosunkowo niewielka, stąd też znaczna część akcji jest grana środkiem, zaś za odstępstwa od tej reguły odpowiadają nie tyle środkowi, co raczej schodzący do skrzydeł napastnicy. W środkowej strefie boiska panuje bardzo duża rotacja. Najpewniejszą pozycję ma Gattuso jako półprawy pomocnik. W charakterze środkowego najczęściej występuje rozpoczynający większość akcji Pirlo.

Dwa najbardziej typowe rozegrania akcji polegają na wymianie podań w środkowej strefie przy głęboko cofniętym trequartiście i zejściu do skrzydła jednego z napastników oraz na długiej piłce granej z pominięciem centrum pola, bezpośrednio na ofensywne trio, które stara się indywidualnymi umiejętnościami dotrzeć do sytuacji strzeleckich. Ten drugi schemat jest stosowany przy drużynach, które dość mocno zawężają pole gry w środku, zostawiając nieco więcej miejsca na przedpolu. W przypadku zaś luźniejszej gry, wykorzystywany jest wariant ze spokojniejszym rozegraniem. Jako, że takiej na najwyższym poziomie nie jest zbyt wiele, nominalne rozwiązanie mediolańczyków przypomina anatomię osy – wąska talia i ostre żądło.

Fakt, że Milan stosuje w wielu meczach dość mocny rozdział pomiędzy ofensywą a defensywą wynika z tego, że atakujące trio w momencie otrzymania piłki staje się niejako samowystarczalne. Są to piłkarze zdolni do nieschematycznych zagrań, o dużej technice użytkowej, kompetentni w kombinacyjnej i wymagającej sprytu grze. Stąd też Milan strzela dużo goli pozornie z niczego, by potem konsekwentnie się bronić siódemką graczy na własnej połowie boiska, a następnie podwyższyć prowadzenie w momencie gdy rywal atakując zostawi nieco więcej miejsca ofensywnemu triu.

Z tego nastawienia bierze się fakt, że Milan strzela relatywnie niewiele goli, niewiele też traci. Jako się rzekło – boczni obrońcy rzadko wykorzystywani są do działań ofensywnych, więc trudno złapać ich za linią piłki. Także za nią w większości przypadków znajduje się minimum dwóch graczy środka pola. W sytuacji kiedy jest ich tam trzech, półboczni pomocnicy schodzą nieco na flanki, asekurując w ten sposób skrzydła. Ten wariant jest często stosowany w sytuacjach, gry rywal kładzie większy nacisk na rozegranie bocznymi sektorami boiska (a więc i pewnie Tottenham). W skrajnych przypadkach do środka schodzi również trequartista, wtedy Milan broni się dwoma rzędami po czterech zawodników w każdym.

Alternatywnym rozwiązaniem dla podstawowego ustawienia Włochów jest 4-3-3. Było ono stosowane w początkowej fazie sezonu i kilkukrotnie w późniejszych momentach. Zmiana polega na tym, że dwóch z napastników gra bardziej na skrzydłach, zaś głównym celem dograń jest jedyny środkowy. Ten wariant jest stosowany najczęściej gdy na boisku znajduje się Inzaghi jako wysunięty napastnik, który powinien liczyć na dogrania bądź to ze skrzydeł bądź nieco wyżej podchodzących środkowych. Ciekawą wariacją tego schematu jest gra z jednym tylko skrzydłem, najczęściej lewym (Robinho), podczas gdy domniemany prawy skrzydłowy pełni funkcje zbliżone do trequartisty.

Wszystko jednak wskazuje na to, że w meczu ze Spurs Milan zagra tradycyjne 4-3-1-2, z pomocą ustawioną raczej głęboko i asekuracją skrzydeł ze strony półbocznych pomocników, gdyż tam zanosi się na największe zagrożenie dla bramki mediolańczyków. Atak zaś polegać będzie na szybkich przerzutach na ofensywę, tak, aby wyminąć środek Kogutów i zyskać przewagę sytuacyjną. Znając ofensywne zapędy skrajnych obrońców Tottenhamu, wykorzystanie skrzydeł jest przy tym mocno prawdopodobne.

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

Reklama