Schalke – Bayern 2-0: cud nad Emscher

Trudno pojąć, jak Bayern mógł nie wygrać tego meczu. Przez większość spotkania miał dużą przewagę (w pierwszej części wręcz ogromną), zaś Schalke nie było w stanie rozprowadzić składnej akcji. Najwłaściwiej rzecz ujmując mecz skończył się wynikiem 2-0, gdyż Bawarczycy nie wykorzystali przewagi, zaś gospodarze przeprowadzili kilka nieskładnych akcji, które przyniosły im gole.

Już pierwsze minuty zdradziły, że Schalke nie ma pomysłu jak wygrać ten mecz. Mając po swojej prawej stronie mało doświadczonego i popełniającego sporo błędów Contento, praktycznie wszystkie próby ataku przeprowadzali stroną lewą, gdzie czekał Lahm. Mimo to udało się kilka ataków tą stroną, na pozycję półlewego pomocnika schodził Rakitić, zaś tuż przy linii operował Jurado. Do ofensywy praktycznie nie włączał się za to Schmitz, i bez tego mający ogromne problemy z Muellerem.


Ogólnie spotkanie stało pod znakiem stosunkowo niewielkiej liczby graczy w środku pola. Oba zespoły dość twardo trzymały defensywne szyki, Schalke z obawy przed potencjałem ofensywnym Bayernu, zaś Bawarczycy w obawie przed własną niemocą. Goście jednak, mimo dużej liczby miejsca w środku pola mieli problemy z konstruowaniem akcji. Jako ofensywny pomocnik zagrał Schweinsteiger, do którego z głębi pola dochodził Kroos. Mając w pamięci występy Schweiniego bardziej w środku, wydaje się to dla niego bardziej naturalna pozycja. Tam pełnił funkcję głównego rozgrywającego, teraz można odnieść wrażenie, że gra toczy się dookoła niego, a on źle znosi czekanie na podanie zamiast kreowania gry. Z tym ostatnim aspektem nie najlepiej radził sobie w tym spotkaniu Ottl.

Najwięcej zagrożenia w wykonaniu Bayernu powodowały więc kontry i akcje Muellera na skrzydle. Szybkie akcje po przejęciu piłki przy niezbyt spiesznym wracaniu zawodników Schalke powodowały, że Bawarczycy po szybkim rozprowadzeniu piłki znajdowali się pod bramką Neuera w przewadze liczebnej. Sytuacji tych nie byli jednak w stanie wykorzystać, albo świetnie bronił Adler, albo koszmarną skuteczność wykazywał Gomez albo błyskotliwymi odbiorami popisywali się Hoewedes i Metzelder.

Co ciekawe – mecz trwał w najlepsze, a ani jedna ani druga drużyna nie miały w planach niczego zmieniać. Bayern dlatego, że bramka dla nich cały czas wisiała w powietrzu, a Schalke… właściwie trudno powiedzieć dlaczego. Z biegiem czasu przewaga gości stawała się miażdżąca, dwójka napastników Schalke została na dobrą sprawę odcięta od podań, jedyna ofensywa ograniczała się do pojedynczych prób indywidualnego przedarcia się w wykonaniu Jurado. Bawarczycy zaś próbowali ataków skrzydłami. O ile po lewej stronie dnia nie miał Ribery (Urchida dobrze asekurowany przez partnerów), tak Mueller hasał na drugiej flance nieomal bezkarnie. Mijając Schmitza łamał akcję do środka i dogrywał na nabiegających partnerów. Dobrze jednak interweniował Neuer.

Druga połowa nie przyniosła rewolucji. Bayern nadal grał wysoko, Schalke było cofnięte z dwójką napastników na desancie. Gol dla gości nadal wisiał w powietrzu, kiedy po dośrodkowaniu w pole karne piłkę złapał Neuer, zagrał długie podanie w kierunku Raula, ten przepchał Breno i wpadł w pole karne, jego zablokowany strzał znalazł się pod nogami Jurado, który wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Skutkiem ubocznym gola była kontuzja hiszpańskiego napastnika.

Jak się jednak okazało, uraz Raula okazał się wybawieniem. Wpuszczony na boisko Farfan, wespół z Jurado, zaczęli tworzyć zagrożenie pod bramką Bayernu. Wreszcie rozpoczęło się wykorzystywanie niepewności Contento, z prawej flanki szły groźne dośrodkowania, z jednego z nich, ku zaskoczeniu wszystkich zgromadzonych na Veltins Arena i przed telewizorami, zrobiło się 2-0.

Jeśli ktoś myślał, że spowoduje to dzikie ataki ze strony Bayernu – rozczarował się. Schalke postawiło na maksymalne uspokojenie gry, na boisku w miejsce rozgrywających Edu i Jurado pojawili się Papadopoulos i rekonwalescent Pander. W ten sposób na boisku zawitało dwóch dodatkowych zawodników o wybitnie defensywnym usposobieniu, na desancie pozostał zaś sam Huntelaar. Bayern przeważał, ale atakował jakby bez przekonania, van Gaal sam nie wiedział co zrobić, widząc, że jego drużyna przegrywa wygrany mecz. Ściągnął w końcu bezproduktywnego Schweinsteigera i wpuścił w jego miejsce van Buytena, co zdradzało już nutkę szaleństwa. Udało się wypracować dwie dogodne sytuacje, jednak ponownie Gomez nie dał rady Neuerowi.

Trudno mówić o zwycięstwie taktycznym, Schalke miałoby mnóstwo szczęścia, gdyby ten mecz zremisowało. Wynik zaś ukazuje bezpieczną przewagę, ale zupełnie nie oddaje tego, co działo się na boisku. Bayern jednak nie wykorzystał swojej dominacji i został pokonany przez mocno przypadkowe ciosy.

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

Reklama