Czytelnia: Taktyka atakowania i bronienia w systemie 1-4-4-2

Ta książka powinna być przestrogą dla tych, którym się wydaje, że taktyka to w kółko to samo. Pisana po niemieckim mundialu, kiedy 4-4-2 święciło triumfy, szybko straciła na aktualności. W momencie jej ukazywania się 4-4-2 znajdowało się już w odwrocie, co ostatecznie udowodniły Mistrzostwa Świata w RPA. Tym niemniej będzie to punkt odniesienia dla kolejnych tego typu pozycji (o ile takowe, miejmy nadzieję, powstaną). Nigdy bowiem do tej pory w polskiej literaturze żadne ustawienie nie doczekało się monograficznego opracowania.

Zaczyna się od przeglądu form 4-4-2. Autorzy obrali sobie za punkt honoru nazwanie jak największej liczby wariantów tego ustawienia. Jakkolwiek można im pogratulować kreatywności jest ona zupełnie zbędna. Zamiast bowiem opisywać jak są ustawieni pomocnicy w każdym z tych wariantów, mogliby skupić się szerzej na ich rolach. To następuje jednak dopiero dwa rozdziały później, tyle, że już tylko i wyłącznie w odniesieniu do systemu klasycznego. W ten sposób mamy tylko ogólnie rozpisane pozycje, mimo, że wcześniej autorzy sami wprowadzają podwieszonego napastnika czy cofniętego środkowego. Lepiej natomiast wypadają rozważania odnośnie całokształtu systemu gry, choć ponownie niemal w całości ograniczają się tylko do postaci modelowej. A być może gdyby więcej miejsca poświęcili poszczególnym wariacjom tego systemu, nie odnosiłoby się wrażenia, że w kilkanaście miesięcy ta książka zdążyła się dość mocno zestarzeć.


Dalej jednak jest już lepiej. W ramach przypomnienia mamy zaserwowany raport szkoleniowy z MŚ 2006. Wprawdzie czytamy go po trzech latach („Taktyka…” ukazała się w 2009), ale dość szczegółowe dane, przytaczane przez autorów dotyczące zestawień drużyn i osiąganych przez nie wyników nawet i dziś są interesującą lekturą. Podobne opracowanie stworzono w oparciu o drużyny uczestniczące w fazie pucharowej Ligi Mistrzów, tyle, że tu opracowanie to robi się już mało wiarygodne (vide Milan zapisany jako „bardzo zmienne 4-4-2” z czasów kiedy grał choinką). Tym niemniej mocną częścią tej sekcji jest interesujące ujęcie najbardziej charakterystycznych dla systemu zagrań, ilustrowanych na przykładzie poszczególnych meczów i drużyn.

Tu właśnie tkwi największa siła tej publikacji. Może i Stępiński i Paluszek nie przekazują teorii tak, jak można by tego wymagać od, bądź co bądź chyba najważniejszych obecnie autorów publikacji taktycznych w kraju, tak jeśli idzie o wdrażanie praktyczne trudno mieć zastrzeżenia. Mnóstwo przykładów ćwiczeń, które można wykorzystywać do doskonalenia systemu (nie tylko 4-4-2) plus wyjaśnienie istotnych elementów gry, na które podczas nauczania taktyki warto zwrócić uwagę, sprawiają, że mimo wielu wad, ta książka nie jest jednak zła. Wprawdzie nie jako źródło teorii taktyki, ale almanach wiedzy praktycznej, po przyswojeniu której można się pokusić o przeprowadzenie treningu taktycznego bez zbytniej szkody dla podopiecznych. Oczywiście przy założeniu, że to ustawienie pasuje do wykonawców. Bo, że nic na siłę powinien doskonale pamiętać sam Krzysztof Paluszek, który wespół z Ryszardem Tarasiewiczem narzucił Śląskowi Wrocław nijak nie pasujące do niego diamentowe 4-4-2, doprowadzając ten klub do strefy spadkowej. Abstrahując jednak od rezultatów współautora, ta część książki to jej zdecydowanie największy atut. A że zajmuje ona jej większość, pozwala to mimo wszystko spojrzeć na publikację przychylnym okiem.

Tyle, że na końcu wracamy niejako do punktu wyjścia. Dzieło wieńczy, lansowany jako przełom, słownik pojęć użytych w tekście, który, zdaniem autora przedmowy do książki – Jerzego Talagi – jest milowym krokiem na drodze do unifikacji piłkarskiej terminologii. Duet Stępiński – Paluszek głosi nam więc w formie prawdy objawionej, obok pojęć może i potrzebnych i nie każdemu znanych, że przestrzeń między formacjami to „luka”, a dynamiczne wyjście obrońcy to „wyskakiwanie”. Panowie, rzekomo tłumacząc wyrazy obcego pochodzenia tworzą potworki w rodzaju „odwrócona litera T” na ustawienie 4-1-3-2, 4-4-2 zaś z wyżej grającymi bokami zostało ochrzczone „półksiężycem”. W zamyśle autorów miało to wprowadzać porządek, zaś robi jeszcze większy pojęciowy bałagan. A jak na złość na początku słownika spoziera na nas nieszczęsny „diament” serwowany tak w prawidłowej, powszechnie przyjętej formie, jak i tej trudno wytłumaczalnej, polskiej.

Nie jest więc to książka bez wad. Ale broni się bogatym zbiorem ćwiczeń, schematów i ich zastosowaniem w praktyce. W zrozumieniu 4-4-2 dla kogoś, kto zna podstawy i chce je zgłębić, a komu nieudany niestety dział teoretyczny nie zrobi wody z mózgu, jest to pozycja jak najbardziej polecana. Dobrze się z tej książki uczyć szczegółów. Do nauki ogółów się ona nie nadaje, strach pomyśleć jaki zrobiłby się bałagan, gdyby dorwali się do niej dziennikarze sportowi i zaczęli przekładać ten cały chaos pojęciowy do swoich tekstów. Na szczęście dziennikarz sportowy czytający książkę o taktyce gry w piłkę, to zjawisko równie rzadkie jak Yeti czytający „Politykę”, więc wygląda, że możemy spać spokojnie. I liczyć na to, że kolejna część cyklu „Kolekcja akademii futbolu”, którą „Taktyka…” rozpoczyna, spełni nawet najbardziej wygórowane wymagania.

 

Krzysztof Paluszek, Miłosz Stępiński
Taktyka atakowania i bronienia w systemie 1-4-4-2
Fundacja Widzew Łódź Akademia Futbolu, 2009
str. 198, oprawa miękka

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

Reklama