St. Pauli- Wolfsburg 1-1: siła antyfutbolu

Twarda i konsekwentna postawa St. Pauli nie pozwoliła Wolfsburgowi rozwinąć skrzydeł. Goście mogą być zadowoleni, że po katastrofalnej pierwszej połowie wywieźli z Hamburga punkt.

Do spotkania St. Pauli przystępowało w nie najlepszych nastrojach, z zaledwie jednym zwycięstwem w sześciu ostatnich spotkaniach, od 265 minut bez strzelonego gola (śrubując klubowy rekord) i po świetnym starcie obsuwając się coraz bardziej w tabeli. Wolfsburg na Millerntor zawitał zaś w poszukiwaniu swojego drugiego wyjazdowego sukcesu. Wydawało się, że będą musieli powalczyć o ten sukces bez swojego eksportowego trio. Ostatecznie jednak z trójki Dzeko- Diego- Grafite w składzie zabrakło tylko tego ostatniego.


Od początku St. Pauli przycisnęło gości na całej długości boiska, starając się nie dopuścić ich do zbyt długiej gry piłką. Silniejsi fizycznie i bardziej zdeterminowani gracze Stanislawskiego (4-1-4-1) nieustannie przesuwali swoją czwórkę środkowych w jednej linii, umiejętnie ustawiając ją za linią piłki i tym samym płynnie skracając pole gry.

I choć druga drużyna 2. Bundesligi z poprzedniego sezonu ustępowała wyraźnie rywalowi techniką użytkową, grała na tyle mądrze, ze uniemożliwiła Wilkom grę w piłkę. Ci z najwyższym trudem byli w stanie wymieniać pojedyncze podania. Na tego typu grę Wolfsburg nie mógł znaleźć recepty. Zawodził regulujący grę Josue, który nie był w stanie poradzić sobie z zasiekami gospodarzy, a w dodatku często grał zbyt daleko od obrony, co sprawiało, że samo dotarcie piłki do niego było zjawiskiem nie za częstym.

Na słowa uznania zasługiwał za to Gerald Asamoah. Operował jako cofnięty napastnik, właśnie w sektorze, gdzie nominalnie powinien znajdować się Josue. Choć kontry St. Pauli nie porażały swoim pięknem, były reprezentant Niemiec spisywał się świetnie, napędzając ataki Hamburczyków, nie przegrywając właściwie pojedynków indywidualnych.

Środkowi obrońcy Wolfsburga (wespół z Josue) byli w stanie na dobrą grę Asamoaha odpowiadać tylko faulami. Szczęśliwie dla podopiecznych McLarena gospodarze fatalnie radzili sobie z wykonywaniem stałych fragmentów gry. Mimo to pierwsza na dobrą sprawę piłka, która wpadła w pole karne, przyniosła gospodarzom prowadzenie. Na dobrą sprawę była to jedyna dogodna sytuacja do zdobycia gola w pierwszej połowie. Doskonała wrzutka Krusego została mimo wszystko dość szczęśliwie wykorzystana przez Thorandta.

Goście w pierwszej połowie nie stworzyli sobie ani jednej klarownej sytuacji w pierwszych 45 minutach. Utknęli na własnej połowie, usiłując szybszych, ale niecelnych z uwagi na świetny pressing dłuższych podań. Nie sprzyjało też temu dość szerokie ustawienie, nawet w obliczu, gdy piłki docierały- nie było ich komu rozegrać. W ten sposób Mandżukić i Diego (zmieniający się pozycjami) zmuszeni zostali do przytrzymywania piłki w natłoku rywala i musieli szukać kolejnych dłuższych podań, które prowadziły do niczego. I tak trwała ta bezsensowna kopanina w wykonaniu graczy McLarena. Ewidentnie brakowało zawodnika w stylu Gerrarda czy Seedorfa, który łatałby dziurę w środku pola i pomagał w płynnym rozprowadzaniu akcji.

W drugiej połowie Wilki zagrały jednak lepiej. Wpływ na to miała z pewnością bramka Dzeko, choć zdobyto ją metodą z pierwszej połowy, po długim wykopie Benaglio. Tym niemniej przejście z 4-4-2 na choinkę wyszło Wolfsburgowi bardzo na zdrowie. Wreszcie udawało im się dłużej utrzymywać przy piłce, a także zmarginalizować zagrożenie ze strony Asamoaha. Kluczowe znaczenie miała tu zmiana Josue na Madlunga. Ten dzięki lepszym warunkom fizycznym dużo mocniej trzymał się na nogach i nie pozwalał już na tak wiele graczowi St. Pauli. Wilki znacznie zawęziły też środek, do centrum pola cofał się nawet Dzeko. Dość mocno zaklinowało to grę w środkowej strefie, ataki, które przedzierały się przez ten gąszcz były nieliczne.

Na ostatnie piętnaście minut Stanisławski wprowadził korektę taktyczną. Stworzył rygiel z dwójki środkowych, za Krusego wprowadził Nakiego i nakazał skrzydłowym grać bardziej wąsko, tuż za wysuniętym Ebberem. To dawało nieco większe możliwości rozegrania akcji.

Mimo to nie udało się już jednak stworzyć klarownych sytuacji. Defensywa Wilków reagowała bardzo poprawnie, momentami imponując zgraniem i zrozumieniem (świetne pułapki ofsajdowe). W połączeniu z dużą liczbą fauli taktycznych z obu stron i ponownie słabym dostarczaniem piłki w pole karne przyniosło to utrzymanie jednobramkowego remisu.

Żadna drużyna jednak nie może być zadowolona z takiego rezultatu. Przewaga nad strefą spadkową pozostaje niewielka, zaś droga do górnej połówki wydaje się wyboista. Za tydzień oba zespoły czeka mecz z sąsiadami z dolnych rejonów tabeli. Wolfsburg zmierzy się z Kolonią, St. Pauli zawita w Bremie.

analizował: Martyn Fisher http://defensivemidfielder.wordpress.com/
współpraca: Dawid Zasadzki

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

Reklama