Kolonia- Borussia 1-2: chaos kontrolowany

Choć goście zasługiwali na trzy punkty, stwarzając sobie więcej sytuacji strzeleckich w szybkim i czasem zaognionym piątkowym thrillerze, to dopiero szczęśliwy gol Nuriego Sahina wyniósł Borussię Dortmund na szczyt tabeli Bundesligi.

Poza debiutującym młodym Miro Varvodiciem w bramce, skład Kolonii był tym samym, którym podejmowali Hoffenheim tuż przed przerwą na spotkania międzynarodowe. Pierwsza połowa zaczęła się w piekielnie mocnym tempie – jak się okazało, nadając ton całemu meczowi. Żadna z drużyn nie mogła sobie pozwolić na luksus długiego utrzymywania się przy piłce, stąd wrażenie chaosu i bylejakości. Nie powstrzymało to jednak żadnej ze stron od stwarzania sobie sytuacji strzeleckich. Podolski i Barrios (najlepsi w swoich drużynach) przysparzali sporo kłopotów defensywom rywali.


Ustawienie taktyczne Borrusii było mądre, jednak fantastyczny pressing Koeln na całej długości boiska zmusił drużynę Jurgena Kloppa do atakowania ‘Koziołków’ głównie ze skrzydeł. Obie drużyny próbowały omijać pressing posyłając szybkie piłki do napastników. Skutkiem tego zawodnicy dość szybko przesuwali się spod jednej bramki pod drugą. Wyjątek stanowili środkowi obrońcy, zmuszeni przez szybką grę do stałego asekurowania własnej bramki.

Szukając swoich szans Kolonia przestawiła dwóch wysuniętych pomocników na dość wąską grę, tuż za Podolskim. Dopiero takie ustawienie przynosiło okazje bramkowe. Jednak zdyscyplinowana i cofnięta obrona Borussii zazwyczaj skutecznie neutralizowała wypady tej trójki. Z drugiej strony brak asekuracji w defensywie od zawodników ze środka pola BVB pozwalał przejmować i kontrolować środkowym Kolonii piłki na ostatnich 40 metrach od bramki rywala.

W sytuacji takiego zagęszczenia o powodzeniu akcji zaczynały decydować indywidualne umiejętności. Aktywny Shinji Kagawa, ciężki do upilnowania, dużo poruszał się bez piłki na obu skrzydłach. W ten sposób brał na siebie jednego z obrońców i odsłaniał nieco pola w sąsiedztwie osłabionej coraz bardziej nieustannym pressingiem defensywny Kolonii. W ten sposób zarówno Kagawa, jak i wchodzący z flanki defensor, mieli sporo czasu i miejsca na dośrodkowania.

Po golu tempo gry nie uległo zmianie, jednak jakość obrony Borussii już tak. Kolonia nie zaprzestała swej taktyki, wysyłając swoich szybkich napastników przez linię defensywy, ale wyuczone przez Kloppa pułapki ofsajdowe były wykonywane perfekcyjnie. Mimo tego jeszcze ostrzejsza gra narzucona przez Kolonię po przerwie odsłaniała coraz większe braki w defensywie Borussii. Brakowało jednak spokoju i dokładnych podań przed bramką graczy Dortmundu.

Obie strony zaczęły drugą połowę w takim samym ustawieniu, przy czym Borussia była teraz bardziej skupiona na blokowaniu niż na pressingu, a 1. FC Koeln pokazywał kto jest gospodarzem. O dziwo, grając z kontrataku Borussia miała więcej strzałów z dystansu, jednak okazje Kolonii były groźniejsze (m.in. strzały głową z wrzutek, jak choćby pudło Matuszczyka w niezłej sytuacji).

Minęło około 25 minut, zanim trenerzy zwrócili się w stronę ławek rezerwowych. Soldo wprowadził Milivoje Novakovicia jako drugiego napastnika, a Klopp w zamian za zmęczonego Kagawę osiemnastoletniego Bawarskiego gwiazdora Mario Goetze. Niedługo po tym Klopp w miejsce Lucasa Barriosa wprowadził Roberta Lewandowskiego, grającego tuż przed Goetze. Obydwaj mieli dużo do powiedzenia w końcówce meczu. Młodzi zawodnicy grali dużo aktywniej niż tamta dwójka – Goetze, ze swoją witalnością i energią, wprowadził nowe życie w skład drużyny Borussii, pokazując momenty szybkiego ataku. Z drugiej strony to Lewandowski był osobą, przez którą przechodziły wszystkie wrzutki i podania.

Goetze mógł jednak się przyczynić do straty dwóch punktów przez Borussię. Varvodić posłał piłkę z rzutu wolnego w pole karne Borussii w taki sposób, Martina Laniga mógł znaleźć się w świetnej sytuacji. Były piłkarz Stuttgartu nie wygrał jednak pojedynku główkowego, ale jego obecność spowodowała, że piłka upadła pod stopy Podolskiego. Reprezentant Niemiec pozostał bez opieki, gdyż Goetze odpuścił krycie nie przypuszczając, ze piłka może się odbić tak niefortunnie i trafić prosto do Poldiego. Ten idealnie mierzonym półwolejem doprowadził do wyrównania.

Ostatecznie jednak Podolski swoją nadambicją przyczynił się do przegranej. Nadgorliwy wślizg w Sahina zaowocował kartką dla obydwu zawodników. Po rozegranym kombinacyjnie rzucie wolnym w dużym zamieszaniu w polu karnym Sahin zdołał umieścić piłkę w siatce.

Dortmund miał być liderem tymczasowym, a okazało się, że utrzymał fotel po tej serii spotkań. Czy gracze Borussii mają realne szanse na wyrównaną walkę o tytuł aż do końca sezonu? Wydaje się, że nie. Do chwili zdobycia bramki w doliczonym czasie gry Borussia nie była na tyle skuteczna, aby strzelić dającego zwycięstwo gola, niespecjalnie wyróżniając się na tle przeciętnego rywala. W dodatku ikona Borussii, Mohamed Zidan, nadal jest poza grą, a siedmioosobowa rezerwa, która zasiadła tego dnia na ławce Dortmundu, ujawnia braki drużyny Jurgena Kloppa.

A Kolonia? Cóż – sezon nowy, a problemy ciągle te same.

tłumaczenie: Dawid Zasadzki

Reklama