Anglia 4-0 Bułgaria – potwór kontratakuje

Fabio Capello przed tym spotkaniem powiedział, że to media robią z niego raz boga, a raz potwora. Przypomniał także, że jedyny przegrany mecz Anglików na Mistrzostwach Świata był dla jego reprezentacji pechowy – choćby ze względu na niezauważoną bramkę Franka Lamparda. O słuszności tego twierdzenia dyskutować nie zamierzam, ważne, że po nieudanej imprezie w kadrze Włocha zapowiadano zmiany, a na mecz z Bułgarią, gdyby nie kontuzje Lamparda i Terry’ego, wyszłoby tych samych dziesięciu zawodników, którzy przegrali z Niemcami.


Bardziej niż piłkarzom, oberwało się taktyce Fabio Capello. Jego 4-4-2 było nieefektowne i nieefektywne, wręcz rozszarpane przez Niemców, wzorowo rozpracowane przez Algierię i USA na mundialu. Włoch na pierwszy mecz eliminacyjny zmienił tylko piłkarzy, nie ustawienie. Jednak najważniejszą zmianą, dzięki wystawieniu niechcianego na MŚ Theo Walcotta, była gra Stevena Gerrarda w środku linii pomocy. Marnowanie potencjału kapitana Liverpoolu i Anglii odbiło się czkawką reprezentacji nie raz. Z kolei młody skrzydłowy Arsenalu ma za sobą udany początek sezonu, choć niektórzy 'eksperci' zarzucają mu… brak piłkarskiego mózgu, a inni dostrzegają znaczącą różnicę w występach klubowych i reprezentacyjnych.

Agresywnie i… standardowo

Anglicy wyszli na to spotkanie bardzo zmotywowani i przez pierwszy kwadrans rządzili na boisku. Efektem ich wysokiego pressingu, agresywnej gry w odbiorze była bramka, zdobyta po typowej akcji Ashley Cole’a. Typowej, ale z Chelsea – Anglik zachował się jak lewy… skrzydłowy, nie obrońca. Świetna prostopadła piłka od Rooney’a, zagranie do Defoe, który z kilku metrów dopełnił formalności. Bułgarzy obudzili się około dwudziestej minuty, ale oprócz liczenia na błędy gospodarzy nie mieli żadnego pomysłu. Aktywna była zwłaszcza ich prawa strona, gdzie Jankow okazjonalnie mógł dorzucić w pole karne. Wszystkie piłki łapał Joe Hart. Pierwsza połowa nie przyniosła ciekawych rozwiązań taktycznych po stronie reprezentacji Anglii – typowe dla 4-4-2 próby przerzutów z jednej strony na drugą (często nieudane), wolna gra z niżej ustawionymi środkowymi pomocnikami, długie i górne prostopadłe podania (także nieskuteczne) od Gerrarda. Piłkarze Fabio Capello popełniali także wszystkie możliwe błędy wynikające z preferowanego przez Włocha ustawienia, ale słaby rywal oraz dobra organizacja gry w obronie wystarczyły by dotrwać do przerwy z jednobramkowym prowadzeniem.

Show Rooney’a i podręcznikowy Defoe

Już sam początek drugiej połowy pokazał co planują obie drużyny na kolejną część spotkania. Anglia grająca z kontrataku, Bułgaria atakująca lewym skrzydłem, starająca się wykorzystać niepewną postawę Glena Johnsona oraz wysokie ustawienie Walcotta. Pierwszy szybki ruch gospodarzom nie wyszedł, Mihailow przerzucił nad poprzeczką piłkę po próbie (fenomenalnej zresztą) przelobowania bramkarza Portugalii podjętej przez Rooney’a. Jednak kontrataki Anglików pokazały również kilka ważniejszych decyzji Capello – napastnik Manchester United wyraźnie ustawiony za plecami Defoe (przejście na 4-4-1-1), ruszanie do przodu maksymalnie czterema piłkarzami (asekuracja gry obronnej), koniec z przerzutami (zauważenie zbyt wielu strat po takich zagraniach).

Najgroźniejsza sytuacja gości, na moment przed utratą drugiej bramki, przyszła oczywiście po akcji prawą stroną, gdzie zabrakło Walcotta, a podwojony Johnson nie poradził sobie z rywalem. Joe Hart świetnie wybronił uderzenie Bułgara i wyprowadzona została podręcznikowa kontra Anglików. Rooney przejmuje piłkę na środku boiska, biegnie z nią wprost na cofającą się defensywę rywala. Defoe zbiega lekko na prawą stronę, Walcott przyspiesza i rusza za plecy napastnika Tottenhamu. Warto zwrócić uwagę na zachowanie się obrony gości – taki ruch Defoe i Walcotta kompletnie ich myli, próbują linię zawęzić, ale zamiast tego łamią ją do tego stopnia, że czwórka defensorów przechodzi na grę w rombie. Świetna prostopadła piłka od Rooney’a, fenomenalne przyśpieszenie Defoe i doskonałe wykończenie całej akcji. (VIDEO)

Udało im się raz? Nie, ten ruch napastników w systemie 4-4-2/4-4-1-1 jest podręcznikowy i uczony od pierwszych treningów taktycznych. To, że tak akcja nie była przypadkowa, pokazał czwarty gol Anglików tego wieczoru. Identycznie, Rooney od połowy leci z piłką, Defoe zbiega do prawej i odbija w lewo, za jego plecami przebiega tym razem Adam Johnson (wprowadzony za Walcotta), obrona Bułgarii przechodzi na ustawienie w rombie/prostokącie, idealne podanie Rooney’a i wykończenie akcji jego partnera z ataku. Podręcznik, szkoła – nieważne, na słabo organizującego się w defensywie rywala, działa to za każdym razem. (VIDEO)

Celowo trzecią bramkę zostawiłem sobie na koniec, choć także ona jest typowa dla szybkiej gry w ataku zespołu ustawionego w 4-4-2. Prostopadła, długa piłka na lewe skrzydło do zbiegającego napastnika (podkreślam kolejny atak Anglików zaledwie czwórką piłkarzy), przytrzymanie futbolówki przez Defoe, zgranie do wbiegającego środkiem Rooney’a. Anglik widzi, że tym razem obrona jest ustawiona w linii więc podaje na prawo do wbiegającego Adama Johnsona. Młody skrzydłowy co prawda decyduje się na indywidualne (co ważne – skuteczne) rozwiązanie akcji, kończac ją zwodem i strzałem, ale warto zaznaczyć, że zbiegający do środka Defoe zrobił dużo miejsca nadbiegającemu Milnerowi, a 'za plecy' już zabiegał Gerrard. Kilka opcji do rozegrania, idealnie rozegrany kolejny kontratak podopiecznych Fabio Capello. (VIDEO)

Nowa, lepsza Anglia?

Niestety dla Fabio Capello, który chętnie by zamknął usta krytykom jego wyborów, to wciąż za wcześnie by ocenić jego zespół po tragicznym mundialu. Zwłaszcza, że rywal tego dnia był wyjątkowo słaby – dodam tylko, że z meczu przeciwko Polsce, przegranego 0-2, na Wembley wystąpiło ośmiu piłkarzy w reprezentacji Bułgarii. Lepszy rywal wciąż może mieć dużo do powiedzenia przeciwko Anglii grającej 4-4-2, zwłaszcza gdy wybiegnie z przewagą jednego zawodnika w środku pola, zabezpieczając się przed cofającym się w głąb pola Rooney’em. Dzisiaj Anglik bramki nie strzelił, ale był absolutnie kluczowym i najlepszym zawodnikiem w swoim zespole. Zaliczył asysty przy trzech golach z drugiej połowy, podaniem otworzył przestrzeń Ashley Cole’owi przy pierwszej bramce. Najważniejszym wnioskiem jest jednak to, że Capello wreszcie zrezygnował z wystawiania Stevena Gerrarda na bokach pomocy, a także postawił na Theo Walcotta – jest to skrzydłowy o wiele lepszy od choćby Wrighta-Phillipsa, dodaje dynamiki atakom zespołu. Równie dobrze zaprezentowała się lewa strona, gdzie w pierwszej połowie Milner idealnie asekurował wysoko grającego Cole’a, a w drugiej to ten pierwszy miał więcej akcji 'po linii', głównie ze względu na grę szybkim atakiem.

Mecz nie stał na wysokim poziomie, ale pokazał nam kilka podręcznikowych zagrań Capello, które dały mu do ręki argumenty za pozostaniem przy ustawieniu 4-4-2. W środę jednak będzie czekał Anglików znacznie trudniejszy test, zwłaszcza jeśli mają oni w pamięci pierwszą połowę meczu eliminacyjnego Ligi Mistrzów pomiędzy Young Boys Berno a Tottenhamem (3-2). Tam zespół z Wysp Brytyjskich przed pogromem uratowały tylko dobrze rozegrane stałe fragmenty gry, a 4-2-3-1 ekipy szwajcarskiej zrobiło jesień średniowiecza z 4-4-2 Kogutów. Czy scenariusz powtórzy się we wtorek?

Reklama