Ruch- Austria Wiedeń 1-3: jaka piękna tragedia

1:3 Ruchu to najgorszy wynik polskiej drużyny w tegorocznych pucharach. Na pewno nie był to jednak najgorszy występ polskiego zespołu. Mimo przekreślającej szanse na awans porażki Ruch zagrał całkiem przyzwoicie, pokazując kilka ciekawych pomysłów na rozegranie akcji. Dla równowagi bardzo słabo chorzowianie radzili sobie w defensywie, przez proste błędy niwecząc szanse na korzystny rezultat.


Ustawienie Ruchu wydawało się na papierze bardzo ofensywne, w praktyce skończyło się na dość bezpiecznym 4-4-1-1. Za atak odpowiadały głównie skrzydła, zaś duet środkowych pomocników starał się raczej zabezpieczać tyły i asekurować wyjścia bocznych obrońców. Niestety, w destrukcji i Malinowski i Pulkowski zawiedli, piłka bez trudu przedzierała się przez centralną strefę, zaś gracze Austrii byli powstrzymywani dopiero tuż przed polem karnym. Częstotliwość, z którą zawodnicy z Wiednia znajdowali się pod polem karnym pozwalała jednak sugerować, że za którymś w końcu razem pogubią się i stoperzy, co im bliżej końca meczu było coraz częstszym zjawiskiem.

Ruch zaprezentował kilka wariantów rozprowadzenia piłki, opartych na prostopadłych podaniach do zbiegających do środka skrzydłowych lub długich zagraniach na jednego z rozprowadzających piłki napastników. Ciekawie w pierwszej połowie wyglądała współpraca Nykiela z Grzybem (choć ten drugi mógłby zostawiać więcej miejsca na wejscia obrońcy), dobrze na pozycję wybiegał w drugiej części Zając. W rozegraniu piłki pomagała też spora ruchliwość Olszara i Sobiecha, choć nie bez znaczenia był fakt, że defensorzy Austrii zostawiali sporo miejsca na rozegranie. Ruch w miarę możliwości to wykorzystywał, szkoda, że bez efektu bramkowego.

Mnóstwo błędów jednak popełnili chorzowianie w defensywie. Abstrahując od indywidualnych pomyłek w domykaniu krycia, koszmarnym pomysłem były długie podania w poprzek defensywy, które kilkukrotnie zostały przejęte przez rywala i stały się podstawą do groźnych kontr. Fatalnie też Ruch radził sobie przy kryciu w rzutach rożnych. Gracze Austrii centrowali piłkę na długi słupek, tam też zbiegało dwóch graczy z środka, zaś z linii pola karnego zbiegał trzeci. Mimo kilku szans, chorzowianie nie wyłapali tego schematu. Efektem była druga bramka, która w kontekście spotkania okazała się chyba decydująca.

Nie ma się co łudzić, że Ruch odrobi stratę. Cieszyć za to może, że pokazał trochę kompetentnej gry, nie przynosząc polskiej piłce wstydu. Wprawdzie lepiej się skompromitować i przejść dalej niż zagrać ładnie i odpaść, ale skoro wyeliminowanie zdaje się nieuniknione, dobrze chociaż, że miało miejsce w przyzwoitym stylu. Wysokie miejsce Ruchu w lidze nie było przypadkowe, choć wobec wzmocnień innych zespołów o powtórzenie go może być trudno, chorzowianie mają potencjał na pierwszą piątkę.

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

Reklama