Na dystans- impresje po półfinałach MŚ

W 2004 r. Grecy pokazali jak żelazną dyscypliną taktyczną w defensywie można odnieść oszałamiający sukces. Teraz obrony praktycznie nie do przejścia wystarczają jedynie do osiągnięcia półfinału. Piłka rzadko przekracza defensywne zasieki, większa część gry toczy się w środkowej strefie boiska, zaś próby podejścia w okolice pola karnego kończą się zwykle wymuszeniem straty. W obliczu defensywy kontrolującej każdy centymetr w odległości 30 metrów od bramki liczą się nieschematyczne akcje i dyspozycja piłkarzy będących w stanie przeprowadzić jedną kluczową akcję, lub wykorzystać nieliczne błędy rywala.


Taki futbol jest trudny do oglądania. Wszystkie zespoły, które dotarły do tego etapu, do perfekcji opanowały ryglowanie środka pola. Zwykle w sytuacji, kiedy rywal przejmie piłkę, wystarcza kilka sekund, by za linią futbolówki znajdowało się 6-8 broniących. Takiej gry brakowało drużynom, które odpadały we wcześniejszych rundach, każdorazowo mściło się zostawianie wolnej przestrzeni na placu gry, co przy charakterystycznym dla najlepszych drużyn mundialu szybkim przechodzeniu z defensywy do ofensywy (jak i na odwrót) powodowało klęski (vide Anglia i Argentyna z Niemcami).

W sytuacji, kiedy naprzeciwko siebie stawiały drużyny grające bardzo pewnie w obronie, z niewielkimi odległościami miedzy zawodnikami, atutami stawali się ci, którzy mogli w jakikolwiek sposób stworzyć przewagę, czy to nieschematycznym podaniem, czy grą jeden na jeden. Mecze wygrywały zaś te, które posiadały w swoim składzie więcej zawodników o tej charakterystyce. W ten oto sposób Urugwaj musiał się zapamiętale troszczyć o Robbena czy Sneijdera, w efekcie czego momentami krycia brakowało gdzie indziej. W Urugwaju zaś na tym poziomie indywidualnie potrafił błysnąć tylko Forlan. W drugim półfinale swojego dnia nie mieli ani Khedira ani Oezil ani Schweinsteiger, zaś ataki niemieckie były tym razem tylko waleniem głową w mur. Z drugiej strony lepiej nie było, bo blok obronny niemieckiej drużyny spisywał się bez zarzutu, trzymając rywali w bezpiecznej odległości od bramki i bez większych kłopotów wyłapując długie piłki wrzucane w pole karne. W takiej sytuacji zadecydował jedyny błąd w kryciu, kiedy czystą pozycje do strzału głową miał Puyol.

Dla przeciętnego miłośnika piłki kopanej byłoby znacznie ciekawiej, gdyby mecz zaczynał się od stanu 1:0 dla którejś z drużyn. Rozluźnienie szyków następowało bowiem dopiero w chwili, gdy któraś z drużyn straciła bramkę. Nie mając już nic do stracenia musiała się nieco odsłonić i dopiero wówczas atakowała odważniej. W tym momencie na boisku robi się nieco więcej miejsca, bo środek nie jest tak zagęszczony, przez co możliwe są bardziej kombinacyjne rozegrania, przekraczające schemat długiego przerzutu szeroko na skrzydła- jedynego miejsca, gdzie znajduje się trochę wolnej przestrzeni.

W finale zagra Holandia z Hiszpanią. Faworytem wydają się mistrzowie Europy. W fazie pucharowej nie stracili jeszcze bramki, udało im się powstrzymać niemiecką ofensywę, zatem powinno się udać i z piłkarzami z Niderlandów. Tym bardziej, że siłą ataku Pomarańczowych są głównie środkowi (za wskazaniem na Robbena), których powstrzymanie kilkadziesiąt metrów od bramki nie powinno być kłopotem. Holendrzy prezentują się wprawdzie nieco lepiej w ofensywie, to właśnie ta formacja zapewniała im zwycięstwa w poszczególnych meczach. Z obroną było już gorzej. Tym niemniej i Holandia i Hiszpania grają chyba swój najnudniejszy i najmniej efektowny futbol od kilkunastu lat. Idąc tym tropem wygra Hiszpania, rozbijając rozegranie holenderskich akcji na trzydziestym metrze i samemu próbując kontrować. Niemcy, zaś prawdopodobnie zakończą mundial na trzecim miejscu. Wprawdzie grali najładniej, ale w starciu drużyny grającej ładnie i drużyny grającej na przeszkadzanie, gdy poziom jest podobny, w czterech przypadkach na pięć lepiej wyjdzie ta druga.

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

  • Bardzo dobry wpis, choć uważam, że zbytnio deprecjonujesz siłę Holendrów i słabość Hiszpanów, czyli lewą obronę. Capdevilla jest graczem, który bedzie potrzebował wsparcia do krycia Robbena, a znajdzie je raczej w kimś z pary stoperów. Wtedy zrobi się dziura którą natychmiast Oranje mogą wykorzystać, czy to wejściem Van Persiego, czy Sneijdera czy nawet van der Wiela. Jeszcze chciałbym zwrócić uwagę, że Niemcy nie mieli takiego oparcia w obronie jak bedą mieli Pomarańczowi w postaci De Jonga i van Bommela, którzy jeśli zagrają dobry mecz, są w stanie powstrzymać Xaviego i Iniestę, bez ktorych gra zarówno Hiszpanii jak i Barcelony nie istnieje. Co jest też ważne, Holendrzy grają trochę podobnie do Niemców w obronie a wykonawców gorszych (według mnie) nie mają, dlatego Hiszpanie będą mieli problem z zawiązaniem akcji. No i ostatnia rzecz: Sneijder w meczu z Barceloną na San Siro robił co chciał. Z tym samym zestawem piłkarzy + Xabi Alonso zmierzy się w niedzielę, a wydaje sie być w jeszcze większym gazie niż wtedy. Jeśli trójka Sneijder, van Bommel, de Jong zagrają tak dobrze jak grali dotychczas, jestem skory postawić na zwycięstwo Holendrów.

  • Jeśli już miałbym porównywać potencjał ofensywny Niemiec i Holandii, wyżej oceniłbym tych pierwszych, głównie z tego powodu, że jest on rozłożony na większą liczbę graczy. Zgodzę się, że na lewej flance Capdevilla miałby problemy z Robbenem, ale prawdopodobnie do pomocy będzie mu schodzić nie któryś ze stoperów, co raczej jeden z pomocników, tym bardziej, że gra raczej rzadko będzie się zbliżać w okolice pola karnego. Trudno mówić, że powstanie tu jakaś dziura.

    Holandia nie jest oczywiście bez szans, hiszpańska defensywa może w końcu za którymś razem dać się przedrzeć czy to Robbenowi czy Sneijderowi albo w końcu odpuścić krycie na biegającym wszędzie Kuyt’cie. Ale patrząc na półfinałowy mecz z Urugwajem- gra Holandii nabrała rumieńców dopiero, kiedy za de Zeuuwa wszedł ofensywniejszy van der Vaart. Wcześniej Urugwaj, w nieco eksperymentalnym zestawieniu defensywy radził sobie bez zarzutu. Tyle, że taka zmiana i próba ofensywniejszej gry zwykle kończy się kiepsko. Ostatnio w piłce coraz bardziej opłaca się grać nudno.

    Jeszcze co do Sneijdera i Barcy- różnica miedzy tym meczem a tamtym będzie taka, że będzie miał przynajmniej o połowę mniej miejsca niż miał wtedy, praktycznie wszystkie drużyny z półfinałów bronią się tak, że pojedynki jeden na jeden należą do rzadkości, zwykle gracz z piłką ma naprzeciwko siebie minimum dwóch rywali. W Barcelonie to nie było tak dokładnie wypracowane, a bazującym na technice znakomicie utrudnia to życie.

  • No cóż…z potencjałem ofensywnym Niemców i Holendrów jak dla mnie jest na odwrót z tego względu, że wykonawcy na odpowiadających sobie pozycjach (środkowy napastnik, lewy skrzydłowy, prawy) są podobnej wartości, może oprócz Van Persiego i Klose, ale z kolei według mnie nieporównywalnie cenniejszy jest Kuyt od Poldiego czy Robben odgrającego wczoraj Trochowskiego. Natomiast nieważne, kto bedzie schodził u Hiszpanów- Jeśli będzie to Xabi Alonso (Sergio) to Sneijder czy de Jong wchodzący ofensywnie (Lub VdV w późniejszej fazie meczu) będzie sytuacja 2 na 1 na 25-40 metrze, co da Sneijderowi czy wyżej wymienionym miejsce do zagrania, a nie zapominaj, że nawet de Jong potrafi zagrać świetną piłkę. Urugwaj wyglądał nieżle chyba dlatego, że po bramce Holendrzy atakowali małą liczbą graczy, nie ryzykując z tyłu. Kiedy Forlan przywrócił nadzieję, Oranje znowu nabierali tempa. Moim zdaniem we wczorajszym meczu taka sytuacje jak piszesz, czyli zawodnik mający 2 rywali przed sobą, występowała z powodu skupienia się Sergio i Alonso wyłącznie na Oezilu, ponieważ Ramos radził sobie z Podolskim, a Trochowski nie stanowił zagrożenia takiego jak by stanowił Mueller. Jeśli La Roja wyłączą Sneijdera z gry, to jestem pewny, że co najmniej parę razy nadzieją sięna błyskotliwą akcję skrzydłami, ponieważ obu defensywnych pomocników, a nie jak u Hiszpanów jeden Alonso potrafią zagrać fantastyczną piłkę na skrzydło.

    Ogólnie, szykuje się kolejny, niestety, szachowy finał MŚ.:)

  • W tym meczu Trochowski mocno zawiódł, a poza tym bardzo mi się podoba jak Schwiensteiger i Khedira podłączają się pod akcję, ale w momencie straty zawsze potrafią błyskawicznie znaleźć się za linią piłki. To, dlaczego tak wysoko oceniam defensywę Hiszpanów bierze się też z tego, że i z tym zagrożeniem dali sobie radę.

    Finał będzie dość tradycyjny, jak jeden mecz decyduje o zwycięstwie, zazwyczaj są to szachy 😉

  • Rzeczywiście, zarówno Schwiensteiger jak i Khedira potrafią się świetnie włączyć do ataku, tyle że w półfinale nie potrafili tego wykorzystać, chyba z powodu pressingu Hiszpanów na 40 metrze od własnej bramki. Ile było sytuacji, że jeden albo drugi wbiegali w wolne pole i bezradnie unosili ręce do góry w geście „Jestem!”, ale piłki nie dostawali…Oezil też zawiódł w tym meczu, troche go te krycie usprawiedliwia, ale właśnie w takich meczach poznaje się najlepszych piłkarzy. Chciałem zauważyć na wypowiedź Robbena, który mówi, że trzeba do Hiszpanów podejść ostrym pressingiem, daleko od własnego pola karnego- Ma rację, tylko pytanie czy warto ryzykować zagranie prostopadłej piłki za plecy obrońców, przy tym jaką defensywą Holandia dysponuje.

  • z powakacyjnym opóźnieniem 😉

    No i rzeczywiście Holendrzy spróbowali pressingu, choć nie tak ostrego jak w Twoim cytacie sugerował Robben, i przez 90 minut praktycznie dali rade bez błędów z tyłu. Wszystko by wyszło genialnie, gdyby Robben wykorzystał swoje sytuacje. Rzadko mi się podoba coś, co mówią w TVP, ale określenie „futbol ekonomiczny” bardzo dobrze do tego pasowało, niewiele brakowało, by grając w dużej mierze w przeszkadzanie z tyłu i na pojedyncze szarpnięcia z przodu dojść do mistrzostwa świata. Gdyby Holendrom starczyło sił, by uprzykrzać życie Hiszpanom przy rozgrywaniu do końca, mogłoby się skończyć inaczej. Tyle, że z tym też się należało liczyć, podobnie jak z czerwoną kartką, przy takiej grze aż dziwne, że pokazano ją tak późno.

Reklama