Niemcy- Anglia 4-1: operacja Loew Morski

Ustawianie gry pod jednego zawodnika niesie ze sobą spore ryzyko. Wayne Rooney miał być tym, który poprowadzi Anglików do mistrzostwa świata. Radził sobie dość przyzwoicie, pracując na całej szerokości boiska, nie był jednak w stanie w pojedynkę wygrywać dla Anglii meczów. Tę samą rolę miał w reprezentacji Niemiec odgrywać Michael Ballack. Gdy go zabrakło, nie szukano na siłę kogoś, kto miałby go zastąpić. Jego obowiązki rozdzielono na kilku graczy. I to z dużym sukcesem.


Oba zespoły rozpoczęły w swoich tradycyjnych ustawieniach. Tym razem w tradycyjnym niemieckim 4-2-3-1 wysuniętego napastnika zagrał powracający do składu po odbyciu kary za czerwoną kartkę Klose. Ustawienie naszych zachodnich sąsiadów, przy 4-4-2 Anglików, umożliwiło im opanowanie sytuacji w środku pola. Wprawdzie do środka często cofał się jeden z napastników drużyny z Wysp, ale równoważył to Klose, również niestroniący od gry w środkowej strefie (vide rozegranie przy drugim golu). Anglikom w tej sytuacji na zdrowie wyszłoby jednak bardziej wyraźne wzmocnienie środkowej strefy, Nie od dziś bowiem wiadomo, że Niemcy zdecydowanie lepiej radzą sobie w sytuacji,, kiedy mają więcej miejsca na rozegranie piłki.

Przewagę Niemcom w pomocy zapewniała mrówcza praca duetu Khedira- Schweinsteiger, który umiejętnie przesuwając się za piłką i trzymając niewielką odległość względem defensywy, skutecznie odbierał Anglikom pole do gry. Było to szczególnie ważne przy takim składzie niemieckiej defensywy. Friedrich i Mertesacker to gracze dobrze się ustawiający i świetnie radzący sobie w powietrzu, ale niezbyt zwrotni i mniej skuteczni w pojedynkach jeden na jeden. Skrócenie pola gry przez defensywnych pomocników skutecznie wykluczało możliwość efektywnego dryblowania ze strony Anglików. Dodatkowo przy piłce znajdującej się w środkowym sektorze boiska, boczni defensorzy reprezentacji Niemiec grali bliżej stoperów, utrudniając dogrywanie piłek na wolne pole.

W ten oto sposób, relatywnie słaba niemiecka defensywa stała się zaporą praktycznie nie do przejścia dla angielskich ataków. Wyeliminowano jedyną możliwość zdobycia gola po akcji. Zagrożenie pojawiało się tylko po stałych fragmentach i strzałach z dystansu. Tyle, że w ten sposób Anglicy zdobyli dwie bramki (w tym nieuznaną) i trafili w poprzeczkę. Kreowanie sytuacji przekraczało jednak możliwości Synów Albionu, w drugiej części ograniczali się w dużej mierze do wrzutek w pole karne, które raz po raz lądowały w rękach Neuera lub na głowie Mertesackera.

Tymczasem reprezentacja Niemiec czerpała w ofensywie profity z ogromnej ruchliwości i kreatywności swoich atakujących. Raz po raz pod akcję podczepiali się wiele widzący Khedira i Schweinsteiger, do tyłu zbiegał też Klose. Ułatwiało to Oezilowi, Muellerowi i Podolskiemu urywanie się pilnującym ich zawodnikom. Dochodziło do sytuacji, w których dwóch angielskich zawodników w środku, musiało stawić czoła nacierającej piątce graczy Niemieckich. Obrazu dramatu dopełniła słaba dyspozycja poszczególnych zawodników. Barry, przed którym Capello postawił ambitne zadanie bycia wszędzie, niewiele mógł poradzić w starciu z bardzo szybko wymieniającymi podania zawodnikami niemieckimi. Nie pomagał mu też w tym Lampard, który dodatkowo słabo radził sobie w ofensywie. Abstrahując od zabójczych kontr niemieckiej reprezentacji, bardzo zawodziła komunikacja miedzy defensorami piłkarzy z Wielkiej Brytanii. W paru momentach odległość miedzy poszczególnymi zawodnikami nieomal wymuszała prostopadłe dogrania na wolne pole. Pomysł Anglików był podobny, tyle że niemiecka defensywa znalazła na to bardzo dobrą odpowiedź.

Można oczywiście powiedzieć, że gdyby sędzia uznał bramkę, wszystko potoczyłoby się inaczej. Z drugiej strony można przytoczyć inne powiedzenia, jak choćby to, że szybko strzelona przez Niemców bramka ustawiła mecz. Nasi zachodni sąsiedzi triumfowali zasłużenie, będąc drużyną, która potrafiła szybko operować piłką, stworzyć sobie sytuacje bramkowe i je wykorzystać. Braku Ballacka nie widać. Liderów jest kilku, jak choćby świetnie asekurujący partnerów Lahm, czy bardzo wszechstronni Oezil i Schweinsteiger. Siła ofensywna Niemców jest ogromna, zdolna do pokonania każdego. W parze nie idzie jednak defensywa. Bo choć taktyka jest doskonale dopasowana do możliwości, na powstrzymanie Argentyny czy Hiszpanii już wystarczyć nie musi.

Andrzej Gomołysek
Z jego frustracji, że nikt w tym kraju nie potrafi napisać kilku merytorycznych zdań o piłce, zrodziła się strona, którą czytasz. Tak długo jak dziennikarzył, nienawidzili go trenerzy i piłkarze, tak długo jak dziennikarzył, nienawidził siebie, że musi zadawać banalne pytania, żeby usłyszeć banalne odpowiedzi. Po przejściu na drugą stronę barykady scoutował dla klubów w połowie krajów Europy. Jeśli przypadkiem miałeś okazję w jakimś pracować, możliwe, że rozpracowywał Ci przeciwnika.

Reklama